Mazur na finał
fot. M. Gdula

Słynnym mazurem z opery Straszny dwór Stanisława Moniuszki w wykonaniu Chóru Polskiego Radia i Polskiej Orkiestry Sinfonia Iuventus pod batutą Janusza Przybylskiego zakończył się wczoraj, 19 sierpnia, 51. Festiwal im. Jana Kiepury w Krynicy-Zdroju. Publiczność, zgromadzona tłumnie w Pijalni Głównej zgotowała artystom owację na stojąco. Trudno się dziwić, był to jeden z piękniejszych wieczorów, wypełnionych nie tylko muzyką klasyków światowej opery i operetki, ale także muzyką polską. W partiach solowych wystąpili cenieni artyści: Edyta Piasecka (sopran), Joanna Moskowicz (sopran), Małgorzata Walewska (mezzosopran),Tomasz Kuk (tenor), Emil Ławecki (tenor), Voytek Soko (tenor), Leszek Skrla (baryton).

Jak mówił w kuluarach przed koncertem prof. Ryszard Karczykowski, twórca tego wieczoru, zależało mu przede wszystkim na tym, by ten koncert był inny od poprzednich, aby miał wiele polskich akcentów. I rzeczywiście, pomiędzy największymi hitami z oper m.in. Verdiego, Pucciniego, Bizeta czy Czajkowskiego i operetek m.in. Straussa, Lehara i Bernsteina znalazło się miejsce dla Stanisława Moniuszki. I tak zabrzmiały arie Stefana (świetny  Emil Ławecki) i Miecznika (doskonały Leszek Skrla) z opery Straszny dwór Moniuszki. W fantastycznej interpretacji Małgorzaty Walewskiej usłyszeliśmy natomiast Moniuszkę mniej znanego, ale wyjątkowo pięknego: arię Rokiczany Jak będę królową z niedokończonej opery Rokiczana.

Ale wieczór finałowy nie mógłby się odbyć bez utworów, na które wszyscy czekali. Zabrzmiała m.in.: aria Księcia La donna e mobile z opery Rigoletto Verdiego (cudowny Tomasz Kuk); aria Cavaradossiego z opery Tosca (piękna interpretacja Voytka Soko); habanera z opery Carmen Bizeta, popisowy utwór Małgorzaty Walewskiej, wykonany zresztą brawurowo; aria Giuditty Kto me usta całuje ten śni z operetki Giuditta Lehara (zjawiskowa Edyta Piasecka); aria Kunegundy Glitter and be gay z operetki Kandyd Bernsteina w wykonaniu dysponującej świetną techniką i pięknym głosem Joanny Moskowicz. Wieczór oprawili słowem bardzo ciekawie Anna Maria Urbanowska i Krystian Nehrebecki.

Na ten występ amerykańskiego zespołu Chanticleer wszyscy czekali z wielką niecierpliwością. Dwunastu fantastycznych amerykańskich śpiewaków, wybranych z tysięcy pięknych głosów od lat zachwyca świat. I tak też było w Krynicy. Publiczność, która wczoraj po południu szczelnie wypełniła Kościół Zdrojowy, nie kryła zachwytu. Owacje na stojąco, okrzyki „brawo” towarzyszyły występowi śpiewaków. Artyści zaprezentowali program Serce żołnierza, na który złożyły się utwory: Haec Dies Byrda, Thou Knowest, Lord, the Secrets of Our Heart Purcella, La Guerre Jannequina, Boogie Woogie Bugle Boy Raye and Prince, w aranżacji Briana Hinmana, czy My Soul, There is a Country z Songs of Farewell Parry’ego. Śpiewacy zachwycili perfekcją wykonania. Takiego zestrojenia głosów raczej nie słyszy się na koncertach, jedynie na płytach. Podbili też publiczność bezpośredniością i humorem. To było prawdziwe show, gdzie królowała perfekcyjnie wykonana muzyka. Każdy utwór miał inny układ przestrzenny, inną „choreografię”. Pokazali też, jak świetnie można się bawić dźwiękami i jaką radość można czerpać z współbrzmień, czyli z współtworzenia dzieła. Była to wielka przyjemność, niezwykły balsam dla uszu.

Ostatnie odsłony stałych cykli muzycznych były inne niż wcześniejsze. Ich odmienność wyznaczały niespodzianki, a także splątanie wątków. I tak na Krynickie Spotkanie z Artystą, cykl prowadzony przez Elżbietę Gładysz, słynna para festiwalowa Jan Kiepura (w tej roli Adam Sobierajski) i Marta Eggerth (Katarzyna Laskowska) znani z codziennych odcinków widowiska Uśmiechnij się z Kiepurą, do Starego Domu Zdrojowego podjechali stuletnim samochodem marki Dodge, witani okrzykami „niech żyje Jan Kiepura” i „Janek, śpiewaj”. W rozmowie, opowiadali później ze sceny, jak wielkiego wysiłku wymaga codziennie wcielenie się w te słynne postaci i jak wiele energii daje im powszechna w uzdrowisku popularność.

Po południu natomiast tak jak zawsze Adam Sobierajski i Katarzyna Laskowska podjechali limuzyną kierowaną przez jej właściciela Władysława Płaczka, pod muszlę koncertową, gdzie czekała na nich Krynicka Orkiestra Zdrojowa pod batutą Mieczysława Smydy. Niestety, deszcz pokrzyżował artystom plany. Ale na szczęście muszla koncertowa uratowała ostatni odcinek plenerowego cyklu Uśmiechnij się z Kiepurą  (prowadzenie Łukasz Lech), dając wszystkim artystom schronienie. Zabrzmiała muzyka, m.in.: Twoim jest serce me Lehara, Bo to jest miłość Kalmana, Krynica to jest to Goldy. Podczas finału Uśmiechnij się z Kiepurą Dariusz Reśko, burmistrz Krynicy-Zdroju, podziękował artystom i zaprosił Jana Kiepurę wraz z małżonką na przyszły rok.

Już wiadomo, że 52. Festiwal im. Jana Kiepury w Krynicy-Zdroju rozpocznie się 11 sierpnia 2018 roku. Zapraszamy!

Agnieszka Malatyńska-Stankiewicz