Offenbach bez cenzury
fot. A.Kalinowski

Inscenizacja Wielkiej księżnej Gerolstein, operetki Offenbacha, przygotowana przez Teatr Muzyczny w Łodzi idealnie wpisała się w klimat 51. Festiwalu im. Jana Kiepury w Krynicy-Zdroju. Wspaniała muzyka pełna wpadających w ucho arii i duetów, piękne kostiumy i bardzo dobre wykonanie przypadło do gustu publiczności. Widzowie zgromadzeni licznie wczoraj, 17 sierpnia w Pijalni Głównej, długo oklaskiwali artystów. Całość poprowadziła świetna młoda dyrygentka Elżbieta Tomala-Nocuń, absolwentka uczelni muzycznych w Łodzi i we Wrocławiu.

fot. A.Kalinowski

Operetka Wielka księżna Gerolstein Offenbacha należała do tych dzieł, które zostały ocenzurowane w PRL-u. Utwór będący satyrą polityczną nie podobał się ówczesnej polskiej władzy. Dziwne, że ta polityczna w swym wydźwięku operetka nie miała problemów po swojej prapremierze, która odbyła się 1867 roku w Paryżu. Wówczas na przestrzeni kilku tygodni od prapremiery to dzieło obejrzały najważniejsze postaci życia politycznego, m.in. Napoleon III, król Prus Wilhelm i car Aleksander II. Być może nie dostrzegli w tym zabawnym utworze, pokazującym absurd wojen, niebezpieczeństwa dla siebie.

Premiera inscenizacji, w reżyserii Piotra Bikonta, która odbyła się w zeszłym roku, przygotowana przez Teatr Muzyczny w Łodzi, według oryginalnego libretta czyli bez cenzury, wzbudziła ogromne zainteresowanie publiczności i mediów. Stała się głośnym przywróceniem dzieła do pierwotnej wersji i też silnym głosem pacyfistycznym. Pewnie dlatego uczestnicy festiwalu czekali na ten spektakl z dużym zainteresowaniem.

Fabuła operetki Offenbacha przyniosła śmiech, przede wszystkim z absurdalnych decyzji głównych bohaterów, ale i gorzki uśmiech. Opowieść w stylu dzielnego wojaka Szwejka bawi i śmieszy absurdalnością, ale i jednocześnie zastanawia, czy aby przypadkiem historia o mechanizmach funkcjonujących w armii nadal nie jest aktualna. Publiczność często wybuchała śmiechem, ale był to śmiech z refleksją, bo mianowania generalskie i dymisje będące jedynie kaprysem księżnej, mogą się wydać dość współczesnym problemem.

W tytułowej roli mogliśmy podziwiać Małgorzatę Długosz, artystkę znaną z wielu polskich scen. Partnerowali jej m.in.: Karol Lizak, wcielający się w postać szeregowego Fryca, który szybko wzniesiony do godności generalskiej, jeszcze szybciej został jej pozbawiony, a wszystko dlatego, że nie odwzajemniał uczucia księżnej; Emilia Klimczak, sceniczna Wanda, rywalka księżnej; Paweł Erdman jako generał Bum; Maciej Markowski zabawny baron Puck i Szymon Jędruch, który bardzo dowcipnie zbudował postać księcia Pawła, starającego się o względy tytułowej bohaterki. Ale najważniejsza w tym utworze była muzyka, doskonała, wpadająca w ucho, taneczna, pełna m.in. walców, polek i galopów, ale też i marszów. Aż przyjemnie było posłuchać.

Wczorajsze popołudnie należało do Kateriny Hebelkovej, mezzosopranistki na stałe współpracującej z operami w Pradze, Linzu, Freibergu, Monachium, Dijon i Klagenfurcie. Artystka zachwyciła głosem, techniką wykonania, ale także i urodą. Koncert, którego była gwiazdą odbył się w Cerkwi Grekokatolickiej pw. św. św. Piotra i Pawła w Krynicy, swój tytuł Erbaume dich zaczerpnął z arii  Bacha Erbaume dich, mein Gott (Zmiłuj się mój Boże) pochodzącej z najsłynniejszego dzieła baroku Pasji według św. Mateusza.

Wypełniły go najpiękniejsze arie i utwory barokowe autorstwa najbardziej znanych kompozytorów z epoki. I tak zabrzmiało w wykonaniu śpiewaczki m.in.:  aria Ombra mai fu z opery Xerxes Haendla aria Fac ut mortem ze Stabat Mater Pergolesiego, aria J’ai perdu mon Euridice z opery Orfeusz i Eurydyka Glucka. Nie zabrakło też instrumentalnych przebojów baroku jak choćby  Aria na strunie GIII Suity D - dur Bacha. Artystce towarzyszyła Wiener Solisten Orchester, w składzie: Piotr Gładki (I skrzypce, kierownictwo artystyczne), Marta Lizak (II skrzypce), Gerda Fritzsche (altówka), Stanisław Pasierski (kontrabas), Takeshi Moriuchi (klawesyn), a całość słowem dopełniła Elżbieta Gładysz. Piękna muzyka, doskonałe wykonanie, niezwykłe wnętrze świątyni sprawiły, że był to koncert bardzo nastrojowy.

fot. A.Kalinowski

Kilka tysięcy osób codziennie podczas festiwalu o godz. 18.45 oczekuje swoich idoli. I za każdym razem wielkimi brawami i okrzykami wita wjeżdżający na Deptak samochód marki Dodge, wiozący słynną parę Jana Kiepurę i Martę Eggerth (Adam Sobierajski i Katarzyna Laskowska), w którym za kierownicą siedzi jego właściciel Władysław Płaczek. Samochód podjeżdża pod muszlę koncertową, w której już czeka Krynicka Orkiestra Zdrojowa pod dyrekcją Mieczysława Smydy i  rozpoczyna się niezwykły muzyczno-słowny dialog z publicznością, który prowadzi Łukasz Lech. Opowieści i piękna muzyka, a także wspólne śpiewanie z publicznością sprawiają, że codzienne odcinki Uśmiechnij się z Kiepurą należą do ulubionych wydarzeń festiwalowych. Wczoraj wykonane zostały hity opery i operetki, m.in.: La donna e mobile Verdiego, czy Lehara: Vilia oraz Usta milczą.

Dziś festiwalową publiczność czekają kolejne atrakcje. O godz. 16, w Starym Domu Zdrojowym zaśpiewa Katarzyna Oleś-Blacha, niezwykła artystka, dla której w śpiewie nie ma rzeczy niemożliwych. Jej recital został zatytułowany W deszczu koloratur – od Belliniego do Bernsteina. Artystce towarzyszyć będzie na fortepianie Mariola Cieniawa. Wieczorem zaś, o godz. 20, w Pijalni Głównej wystąpi Natalia Kukulska oraz Atom String Quartet i Orkiestra Narodowego Forum Muzyki Leopoldinum. Zapraszamy!

Agnieszka Malatyńska-Stankiewicz